„OTOCZMY  TROSKĄ ŻYCIE”

Święta Joanna Beretta Molla

"Każde powołanie jest powołaniem do macierzyństwa,

fizycznego, duchowego, moralnego. Bóg złożył w nas

instynkt życia. Kapłan jest ojcem, siostry zakonne

są matkami, matkami dusz. Biada tym młodym ludziom,

którzy nie przyjmują powołania do rodzicielstwa.

Każdy musi przygotować się do własnego powołania:

przygotować się aby być dawcą życia przez poświęcenie

jakiego wymaga formacja intelektualna; wiedzieć, czym

jest małżeństwo "sacramentum magnum"; poznać inne

drogi; kształtować i poznawać własny charakter"

Św. Joanna Beretta Molla

 

ŻYCIE ŚW. JOANNY BERETTA MOLLA

Joanna Molla przyszła na świat w Magencie k. Mediolanu 4 grudnia 1922 r. w wielodzietnej rodzinie Alberta Beretta i Marii z d. De Micheli. Z rodziny tej wyszło dwóch inżynierów, czterech lekarzy, farmaceutka i pianistka, dwóch księży i zakonnica. Mała Joasia od matki i starszej siostry Amalii nauczyła się gry na fortepianie i lubiła malować. Po ukończeniu szkoły powszechnej, uczyła się w gimnazjum Paolo Sarpi w Bergamo. W 1937 r. cała rodzina Berretów przeniosła się do Genui, gdzie Joanna kontynuowała naukę w szkole prowadzonej przez siostry św. Doroty.

Już w wieku 16 lat myślała o pracy misyjnej, gdzieś daleko w tropikalnych krajach. Zapisała wówczas w notatniku: Jezu, przyrzekam Tobie, poddać się wszystkiemu, co pozwolisz, aby mi się przydarzyło. Spraw, abym tylko poznała Twoją wolę. A potem wypisała jedenaście życiowych dewiz. Między innymi, że do kina pójdzie dopiero wtedy, gdy dowie się, że film nie jest gorszący, że będzie unikać wszystkiego, co może okaleczyć duszę, że codziennie odmówi Zdrowaś Maryjo w intencji dobrej śmierci, że będzie się modlić na kolanach, tak w kościele, jak i wieczorem przy łóżku, że będzie prosić Pana Jezusa, aby nie była potępiona w piekle.

Joanna swoje życie duchowe rozwijała w środowisku Akcji Katolickiej, z pełnym zaangażowaniem prowadząc grupę najmłodszych dziewcząt.
Po zbombardowaniu Genui w 1941 roku, rodzice powrócili do Bergamo, gdzie w następnym roku oboje zmarli, a dwaj bracia postanowili zostać kapłanami. Co za rok: wojna, śmierć rodziców i decyzja podjęcia studiów teologicznych przez braci. Joanna wraz z pozostałym rodzeństwem zadecydowała o zorganizowaniu domu rodzinnego otrzymanego po dziadkach w Magencie. Następnie zapisała się na pierwszy rok medycyny w Mediolanie, a potem w Pavii, gdzie dołączyła do niej młodsza siostra Wirginia, która po uzyskaniu dyplomu lekarki wstąpiła do zakonu i wyjechała na misje.

Czas studiów dla Joanny wypełniony był nauką i nieustanna działalnością w ramach Akcji Katolickiej. Uwielbiała przyrodę, uprawiała narciarstwo, chodziła do teatru i zawsze lubiła ładnie się ubierać. W 1949 r. uzyskała dyplom z medycyny i chirurgii, a trzy lata później zrobiła specjalizację z pediatrii. Ze względu na stan zdrowia zrezygnowała z wyjazdu na misje do Brazylii, gdzie jej brat był misjonarzem. Rzuciła się w wir pracy zawodowej, ocierając do chorych często w odległych i zapadłych miejscowościach. Wkrótce została dyrektorką medyczną żłóbka i bezpłatnie służyła jako lekarz przedszkola i szkoły powszechnej, prowadzonej przez siostry kanoniczki w Ponte di Nuovo Magenta.

W 1955 r. Joanna wzięła ślub z 43-letnim Piotrem Molla, inżynierem mechanikiem, dyrektorem wielkiej fabryki zatrudniającej trzy tysiące robotników. Otrzymawszy od rodziców przykład chrześcijańskiej pobożności, młoda małżonka zdecydowała się na naśladowanie ich życia rodzinnego.

 Wniosła w małżeństwo radość i spontaniczne pragnienie urodzenia wielu dzieci. Realizowała wskazówki spowiednika z Lourdes, iż tak bardzo potrzeba dobrych matek.

Z podróży poślubnej pisała do swojej młodszej siostry-zakonnicy: Modlę się, by Pan Bóg podarował mi szybko dużo grzecznych i świętych dzieci.

 I rzeczywiście po roku od ślubu urodził się syn Pierluigi, który został ofiarowany Matce Bożej Dobrej Rady. Za rok przyszła na świat Maria Zita, nazywana pieszczotliwie Marioliną.

Dwa lata później urodziła się Laura, piękna i zdrowa córeczka. Sama matka, choć ciężko przechodziła czas oczekiwania i poród, po każdym urodzeniu dziecka była jeszcze bardziej promienna i wdzięczna Bogu za dar przekazywania życia. Świetnie zorganizowana, poświęcała swój czas powiększającej się szybko rodzinie i troszczyła się o rozwój własnego życia duchowego. Codziennie rano uczestniczyła we Mszy św., a wieczorem przed snem na klęczkach modliła się ze swoim mężem. We wrześniu 1961 r., będąc w drugim miesiącu stanu błogosławionego, dowiedziała się, że jest poważnie chora, a życie może jej uratować tylko operacja, która zagroziłaby życiu dziecka. Decyzja matki była jednoznaczna: proszę ratować dziecko za wszelką cenę. Na kilka dni przed porodem powiedziała jeszcze raz mężowi i lekarzom: Zobowiązuję was do wybrania dziecka. Rankiem 21 kwietnia 1962 r. przyszła na świat Joanna Emanuela, zdrowa córeczka, którą matka przytuliła do siebie z wielką czułością, bez jednego słowa. Niestety, w jej organizmie nastąpiły komplikacje, a medycyna okazała się bezsilna. Bohaterska matka zmarła z modlitwą na ustach w tydzień po urodzeniu dziecka. Mąż nie pomyślał o powtórnym ożenku, gdyż – jak powiedział w jednym z wywiadów – Joanna była dla niego żoną i matką nie dającą się z nikim porównać.

Rozpoczął się proces beatyfikacyjny, którego głównym świadkiem był mąż Piotr i córka Emanuela. Cud potrzebny do beatyfikacji wydarzył się w szpitalu założonym przez o. Alberta Beretta w Brazylii. Poprzez wstawiennictwo Joanny została uzdrowiona Łucja Sylwia Cirilo z ciężkiej infekcji, jakiej nabawiła się po cesarskim cięciu w czasie porodu martwego dziecka. Uroczystość beatyfikacyjna odbyła się w Rzymie na Placu św. Piotra w dniu 24 kwietnia 1994 r. Z tej okazji w Mediolanie wybito medal pamiątkowy z napisem: "Cudowna kobieta, kochająca życie, matka, lekarka, wzór profesjonalisty, ofiarowała swoje życie, aby nie pogwałcić tajemnicy godności życia ludzkiego".

Niedługo trzeba było czekać na uroczystość kanonizacyjną, która miała miejsce 16 maja 2004 r. W Wiecznym Mieście na tle bazyliki św. Piotra został odsłonięty gobelin z wizerunkiem Świętej, która dała świadectwo chrześcijańskiej matki, oddającej swoje życie za życie dziecka.

 

     Każdy jubileusz jest okazją i inspiracją do podejmowania wielkich dzieł. Tak też obchody XXX - lecia Oaz Wakacyjnych przyczyniły się do tego, że Ruch Domowy Kościół po raz trzeci podejmuje wielkie dzieło modlitwy, by rodziny stawały się „Sanktuarium Życia”.

      Wśród zwykłych ludzkich zajęć nie możemy zatracać łączności z Chrystusem. Potrzebne są nam szczególne momenty przeznaczone wyłącznie na modlitwę. Modlitwa jest niezbędna w życiu osobistym i w apostolacie. Nie może być autentycznego świadectwa chrześcijańskiego bez modlitwy. Ona jest źródłem natchnienia, energii, odwagi w obliczu trudności i przeszkód; jest źródłem wytrwałości i mocy podejmowania inicjatywy”.

                                                                                                                   Jan Paweł II

                                                                                                2 VI 1997 r. – Gorzów Wielkopolski, homilia w czasie Liturgii Słowa

        Ojciec Święty oprócz tych słów skierowanych do nas w Gorzowie wręczył parze diecezjalnej Ruchu Domowy Kościół różaniec. To przesłanie było i jest dla nas zadaniem ciągle aktualnym. Tak zrodziła się pierwsza inicjatywa modlitwy różańcowej w rodzinach Domowego Kościoła i nie tylko. Wiele palców przesuwało paciorki różańca od Jana Pawła II, wiele popłynęło modlitwy w intencjach Papieża, Kościoła, rodzin. Wiele wydarzyło się dobra.

 Ósma, a zarazem ostatnia pielgrzymka Papieża do Polski, nie była podróżą sentymentalną. Jan Paweł II kieruje orędzie o Bożym Miłosierdziu do całego świata, apeluje „o wyobraźnię miłosierdzia, konsekruje sanktuarium w Łagiewnikach. Z nowego sanktuarium na cały świat popłynęły słowa Papieża: „W Miłosierdziu świat znajdzie pokój, a człowiek – szczęście”. Odpowiedzią na te słowa była, podjęta przez rodziny Domowego Kościoła, peregrynacja obrazu Jezusa Miłosiernego. To druga inicjatywa naszego Ruchu.

         XXX rocznica wyboru papieża Polaka na stolicę Piotrową, który zawsze stawał w obronie życia, skłaniają nas do podjęcia konkretnych zadań.

         Za wstawiennictwem świętej Joanny Beretta Molla, której obraz rozpoczyna peregrynację, wypraszać będziemy potrzebne łaski w intencji dzieci nienarodzonych, nieszczęśliwych, molestowanych, głodnych i zaniedbanych duchowo oraz dla osób starszych, chorych i cierpiących, dla rodzin wielodzietnych, szczególnie tych, którym brakuje chleba na stole.

         Wraz ze świętą Joanną szukać będziemy dróg wiary, którymi Ona w swoim życiu kroczyła i  uczyć się od Niej będziemy służby na rzecz życia.

 

Ewa i Roman Kuczakowie